Nasze nowe noże

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 
Odsłony: 1179

Właściwie coś mię tknęło ostatnimi czasy i nabyłem chińskie tasaki kuchenne. Być może z tego powodu, że ostatnimi czasy zimowymi wieczorami oglądam z żoną programy o pichceniu. I wszędzie spostrzegam, że kucharze mają różnorakie noże zależnie od zastosowania. Myślę to jest kwestia specjalności, do szatkowania warzyw i do obierania dwa różne, do filetowania mięsa inny, do krojenia też inny i tak dalej.  To samo jest z garnkami, ale do tego jeszcze nie doszedłem. Na razie noże. Na pierwszy ogień poszły tasaki do szatkowania. Na początku nie miałem zrozumienia jak to jest, jakkolwiek tematyką nożową się trochę interesowałem, ale wiadomo nawyki familijne opornie jest przełamać. Tu się narodziłeś i tu musisz dokonać żywota, albo takim nożem matka kroiła ty też takim samym musisz. 

Niemniej jednak nie do końca, Net otwiera oczy, raz na dobre sprawy raz na gorsze. Kwestia wyboru.

Powracam do wątku, tasak, i od razu spostrzegam drobnego chińczyka jak zgrabnie obiera i szatkuje warzywa na woka, poszedłem do sklepu w mojej miejscowości, ale tu nie mieli nic, nawet za przysłowiowe 4 złote. Zostaje Sieć, chwilę googlowania i odszukałem atrakcyjną linię tanich, ale z ponoć dobrej stali, to jeszcze dane na forum knivesów i wszystko jasne. Tam każdy nóż jest chyba przedstawiony. Recenzje były takie, że na początek za 50 – 60 złociszy to starczy. Zamówiłem dwa, pierwszy to taki przeciętny tasak, z lekko zaokrąglonym czubkiem na końcu, a drugi to typowy taki jakby szefa kuchni, w opisie było, że do suszi, paczka przyszła szybko. 

Po otwarciu pierwsza rzecz to zaolejowałem rączki, bo były z takiego bardzo chłonnego drewna, nie wiem może bambusa. Noże miały ostrza, sory mają wybitnie cienkie wydawało mi się, że za wąskie.  Szlif wklęsły na szerokości 12 mm, zaostrzone właściwie. Na pierwszy rzut poszedł tasak. Miałem akurat do pokrojenia ananasa, to go umyłem i ścinam górne zielone pióropusze, takie jak miał król Julian, He. I tu szok, tasak wszedł jak w masło, poprzednio przycinałem fiskarsem, nożem szefa kuchni, jest on przynajmniej o 50 procent szerszy od chińskiego tasaka. Może, z tej przyczyny ciął ciężej. Ja wiem, że jeszcze wchodzi kwestia ostrzenia, ale sory ja tak ostrze noże, to muszę w domu mówić, które są świeżo naostrzone. Jak przed świętami naostrzyłem i zapomniałem ogłosić, to żona z najstarszym synem miała po godzinie pocięte paluchy ( nie było tak źle ). Powracam do tematu, tasaczek skutecznie poradził sobie z skórą ananasa i podobnie szybko pojechał go na plasterki. Jak dla mnie rewelacja. Tym drugim nie miałem okazji pracować, ale żona robiła sałatkę i poprosiłem o opinię. Powiedziała, że sieka się super, jedno tylko rączka jest tak jak by z surowego drzewa. Będę musiał przejechać papierem i woskiem, ale to później.

Ogólnie recenzja na 5 z plusem. Zrobię tylko małą korektę, albowiem noże mają hiden tang i nie jest chroniony żadnym pinem, to umieszczę z dwa mosiężne, i zrobię na końcu otwór do powieszenia, bo u mnie noże wiszą na ścianie. Nożyki przed przeróbką wyglądają tak: